poniedziałek, 5 listopada 2012

Rozdział 5

                                           Perspektywa Victorii
Poszliśmy do domu , nowego ,,świeżego'' domu się rozpakować. Niall ze względu na moją stopę poszedł z nami. Po rozpakowaniu poszliśmy od razu do nich. Długo wybieraliśmy film. Ja z Niallem spieraliśmy się z Hazzą i Alice o film, my chcieliśmy romansidło, a oni horror. Ustanowiliśmy że dzisiaj oglądniemy nasz film, a jutro ich. Podczas filmu Niall cały czas mnie przytulał. Na koniec przy scenie pocałunku pocałował mnie. Motyle rozrywały mi brzuch.

                  Perspektywa Alice 

FIlm był super Harry mnie pocałował było cudownie. Po filmie oglądaliśmy mecz Barcelona vs Real Madryt. Vicky i Niall byli z Barceloną , a ja i loczek za Realem. Wyglądało to mniej więcej tak :
Vicky - Dawaj dawaj dawaj ! Jaka ciota spudłował.
Ja- I dobrze!        
Vicky- Zamknij się i tak wygramy debilko.
Ja - Cicho siedź laczku.
Hazza i Niall - Hahahahahhaha rozbrajacie nas.
Nagle ktoś zapukał.
- Już idę - krzyknął Louis i zbiegł na doł.
- Ooooo cześć Kate, wchooodź !!! - powiedział entuzjastycznie pan marchewa.
-eeee... No cześć. - powiedziała i weszła do środka. - Hej jestem Kate, Kate Hudson sorki że wam przeszkadzam , a wy jak się nazywacie - powiedziała i wyszczerzyła się
- Ja nazywam się Alice Clarkson, a to jest moja przyjaciółka Vi... - chciałam dokończyć , ale Vicky mi przerwała.
- Victoria Middleton, ale możesz mówić Vicky lub Tori miło mi- odpowiedziała i podała jej rękę, a uścisnęła ją i mruknęła tylko
-Hmmm... Tori ładnie.
- Tori mrauuu - powiedział do Vicky Niall. 
- Niall głupku - odpowiedziała mu Vicky i trzepnęła go w ramie.

                    Perspektywa Kate 
Czułam się trochę dziwnie. Podobał mi się Harry, a teraz co ma tą Alice czy jak jej tam. Boże przyszłam wyznać mu uczucie, a tu on co odwala?! No trudno... Może jakoś się zaprzyjaźnie będzie ciężko. 
- Ja wam nie przeszkadzam i tak właściwie to tylko przyszłam pożyczyć ... - powiedziałam. No właśnie szybko Kate wymyśl coś wymyśl no wiertatkę, idiotko przecież ty nawet nie umiesz wiercić skarciłam się w myślach. Już wiem.
-Przyszłam pożyczyć przenośną lodówkę bo moja się zepsuła czeka na naprawę jutro przyjedzie jakiś facet.
-Spoko , bierz wiesz gdzie jest- odpowiedział Louis wżerający marchewkę i puścił mi oczko.
- Okej - powiedziałam poszłam po lodówkę i wychodząc zobaczyłam jak Hazza całuje się z tą Alice. Rzuciłam tylko zwykłe ,,Narazie'' i wyszłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz