poniedziałek, 5 listopada 2012

Rozdział 6.

                                           Perspektywa Nialla
-może coś z tego będzie? - pomyślałem - tak , w końcu. Ona jest taka słodka, miła, mądra , zabawna i piękna. Patrzyłem na nią tak dłuższy czas, ale ona spojrzała na zegarek i powiedziała 
- Łoooooo, Alice chodźmy już 23... 
-No trudno ,pa chłopaki - powiedziała Alice 
Vicky chciała wstać, ale ja ją złapałem za rękę i powiedziałem 
- proszę nie idź! 
- muszę już jest późno.
- możecie zostać u nas! dobrze? - zapytałem i uśmiechnąłem się jak najsłodziej umiem.
- no dobrze, ale to nie tylko zależy ode mnie.Alice? - odpowiedziała pytaniem , a Hazza spojrzał na wysoką brunetkę ,,tymi'' oczami psiaka. Wiedziałem od razu że się zgodzi.
-okej,ale pomieścicie nas? - odpowiedziała
- ba, ty śpisz z Hazzą , a ja z blond ślicznotką.
- Okej - odpowiedziała.
- To może pójdziemy już do pokoju? - powiedziałem do Vicky.
- Tobie tylko jedno w głowie! - krzyknęła i zaczęła się śmiać.

                   Perspektywa Vicky 
Zostajemy. 
-No cóż może pójdę z Niallem już - pomyślałam , wstałam i pociągnęłam Niallera za sobą. Poszliśmy do pokoju , dał mi jakąś koszulke do spania, oglądnęliśmy coś w telewizji i zasnęłam. Rano obudziłam się wtulona w Nialla. 
- Dzień dobry księżniczko, jak się spało? - powiedział i pocałował mnie w czoło. 
-Dzień dobry, blond przystojniaku. Spało się dobrze.
- Tak myślałem . Może zejdziemy jestem głodny. 
- Jak zwykle - powiedziałam i zaśmiałam się.
Ubraliśmy się i schodziliśmy ze schodów gdy nagle usłyszeliśmy głos Kate : 
- Ale Louis , to nie jest tak. - powiedziała 
- O co jej chodzi?- powiedziałam głośno.
-Ciiii. - powiedział i złapał mnie za rękę. Wzruszyłam tylko ramionami i nasłuchiwałam.
- To jak jest? - odpowiedział Louis 
- No bo , bo , bo ja go kocham... Ale nie powiem mu tego przecież teraz ma Alice. Usunę się z jego życia, raz na zawsze.
-Ja ci w tym nie pomogę przepraszam, to jedynie decyzja Harrego - powiedział Louis i szedł w naszą stronę.
-Szybko do góry - powiedział Niall i poszliśmy szybko do góry. Weszliśmy do pokoju i zamknęłyśmy drzwi. Czekaliśmy aż Louis poszedł do siebie, wtedy poszliśmy zrobić śniadanie.
- Jej już nie ma? - szepnęłam.
- Widocznie poszła, nie mówmy nic im dobrze? 
- Okej - odpowiedziałam.
-Obiecujesz ? - Zapytałem 
- Obiecuje. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Co obiecujesz- powiedział zaspany głos i nagle w kuchni pojawił się Harry.
- eeee... Że pojedziemy jutro do wesołego miasteczka i was zabierzemy co ty na to? - wymyśliłam coś szybko na poczekaniu.
- Okej , świetny pomysł.
- Gdzie Alice - zapytałam i rozglądałam się po kuchni. 
-Jeszcze śpi , śpi tak słodko że szkoda mi jej budzić. - odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
- Aha, chyba już nie śpi - powiedziałam i przeniosłam wzrok z loczka na przyjaciółkę.
-Dzień dobry wszystkim- powiedziała Alice ziewając. 
- Dzień dobry - odpowiedzieliśmy jej.
- Może tosta? - powiedział blondyn który robił śniadanie.
- Okej, jednego poproszę -powiedziała i dosiadła się do nas.
Po śniadaniu wszyscy poszliśmy do parku, a potem kupić jakieś meble do nas do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz