Perspektywa Louis'a
-No to posprzątane moja marcheweczeczko ? - zapytała mnie El wchodząc do domu.
-Oczywiście! A czemuż by nie? NA BŁYSK ! - zaśmiałem się.
-To dobrze, ale zaraz ocenie . - odparła i pocałowała mnie w policzek.
-Ej, dlaczego tylko w policzek - zrobiłem dziubek.
-Jak będzie ładnie ładnie posprzątane będzie więcej - powiedziała i poszła odłożyć torby.
- Ale pięknie posprzątaliście - powiedziały chórem Alice i Victoria , które od razu poszły obczaić naszą "ciężką" prace.
- Wiem , wiem do usług - powiedziałem - ale następnym razem nie karzcie nam sprzątać BŁAGAM - dodałem, a wszyscy się roześmiali.
- Niall, będzie nagroda - powiedziała Torii do Nialla i pocałowała go.
- A dla Harry'ego będzie kara , bo schował gdzieś mój stanik !- dodała Alice i klepła Hazzę w tyłek.
-Oj, tam. Nie było ciebie to skorzystałem z okazji - odpowiedział i poruszył brwiami - a teraz daj buziaka.
-Oj Hazza, Hazza. No dobrze, tobie nie da się odmówić - pocałowała go .
-Dobra, dobra , wy się całujcie , a ja idę do Eleanor i coś porobimy - poszedłem w stronę schodów.
-OOO ! POTOMSTWO !- krzyknęła Alice, żebym jeszcze usłyszał.
- Very funny (bardzo śmieszne) - odparłem wchodząc po schodach. Wchodziłem na ostatni schodek , potknąłem się i spadłem na dół ... Wszyscy się śmiali .
- eeee, no , ja tego . TYLKO SPRAWDZAŁEM GRAWITACJE! - wytłumaczyłem się zmieszany.
- Jasne , jasne i co działa?! - zaśmiała się Vicky.
- Tak , tak , a teraz idę - powiedziałem i poszłem do góry, tym razem ostrożnie.
_______________________________________________________________
Wybaczcie, że tylko jedna perspektywa, ale nie mam czasu. Następną dodam jak będzie co najmniej 2 kom :)
środa, 12 grudnia 2012
niedziela, 25 listopada 2012
Rozdział 12.
Perspektywa Victorii
Od jakiś dwóch godzin chodziłyśmy po sklepach ja kupiłam :
-buty na koturnie, trampki, vansy , 5 bluz, 4 bluzek , 5 par spodni i pełno różnych rzeczy. Alicja kupiła praktycznie to samo, a Eleanor dużo , dużo , dużo rzeczy (nie chce mi się wymieniać). - Ej, chodźcie już do domu - zaproponowała El.
- Dobry pomysł, jestem wykończona tymi zakupami... Ale wejdźmy jeszcze do starbucks'a ok? - odpowiedziałam bardziej niż zapytałam
-Ok, mam ochotę na kawę - powiedziała Alice
-No to chodźmy - powiedziałam i wszystkie wyszłyśmy z centrum handlowego. Szłyśmy ulicą, a El wyjęła papierosa i zapaliła.
- TO TY PALISZ?! - zapytałyśmy chórkiem.
- No tak... Odkąd skończyłam piętnaście lat. Próbowałam rzucić, ale nie udało się. Bardzo żałuję , że palę - powiedziała wyrzucając papierosa do kosza i spuściła głowę na dół.
- Nie martw się... Pomożemy ci, a teraz pokaż swój uśmiech! - powiedziałam i poklepałam po plecach.
- Wystarzczy?- zapytała i uśmiechnęła się.
- Tak wystarczy - powiedziała Alice i poszłyśmy do Starbucks'a.
*W Starbucks*
Alice zamówiła dużą Latte ja gorącą czekolade, a El kawę z mlekiem. Siedziałyśmy i gadałyśmy sobie dopóki jakaś ,,Directionerka'' podeszła do Eleanor i zaczęła ją wyzywać.
- Słuchaj nowoczesna zakonnico odpiernicz się od mojego Louisa ! On jest tylko mój! I nie będzie chodzić z taką dzi*ką jak ty! - krzyknęła dziewczyna, a El się rozpłakała.
-Słuchaj smarkulo! El nie jest do wyzywania , nie jest dzi*ką ! Louis ją kocha i to jest jego wybór ! Ogarnij się i nie żyj marzeniami. Wake up, sweetie ,shut up your sweet face and FUCK OFF!- wykrzyczałam jej w twarz , a ona wyszła.
- Nie płacz El, nie jest tego warta... Lou cię kocha i tylko to się liczy. - przytuliłam ją.
- Dobrze że mam was - powiedziała i otarła łzy z twarzy.
- No to jedziemy do domu ! Ruszać tyłki i do samochodu !- powiedziała Alice i pojechałyśmy do domu.
Od jakiś dwóch godzin chodziłyśmy po sklepach ja kupiłam :
-buty na koturnie, trampki, vansy , 5 bluz, 4 bluzek , 5 par spodni i pełno różnych rzeczy. Alicja kupiła praktycznie to samo, a Eleanor dużo , dużo , dużo rzeczy (nie chce mi się wymieniać). - Ej, chodźcie już do domu - zaproponowała El.
- Dobry pomysł, jestem wykończona tymi zakupami... Ale wejdźmy jeszcze do starbucks'a ok? - odpowiedziałam bardziej niż zapytałam
-Ok, mam ochotę na kawę - powiedziała Alice
-No to chodźmy - powiedziałam i wszystkie wyszłyśmy z centrum handlowego. Szłyśmy ulicą, a El wyjęła papierosa i zapaliła.
- TO TY PALISZ?! - zapytałyśmy chórkiem.
- No tak... Odkąd skończyłam piętnaście lat. Próbowałam rzucić, ale nie udało się. Bardzo żałuję , że palę - powiedziała wyrzucając papierosa do kosza i spuściła głowę na dół.
- Nie martw się... Pomożemy ci, a teraz pokaż swój uśmiech! - powiedziałam i poklepałam po plecach.
- Wystarzczy?- zapytała i uśmiechnęła się.
- Tak wystarczy - powiedziała Alice i poszłyśmy do Starbucks'a.
*W Starbucks*
Alice zamówiła dużą Latte ja gorącą czekolade, a El kawę z mlekiem. Siedziałyśmy i gadałyśmy sobie dopóki jakaś ,,Directionerka'' podeszła do Eleanor i zaczęła ją wyzywać.
- Słuchaj nowoczesna zakonnico odpiernicz się od mojego Louisa ! On jest tylko mój! I nie będzie chodzić z taką dzi*ką jak ty! - krzyknęła dziewczyna, a El się rozpłakała.
-Słuchaj smarkulo! El nie jest do wyzywania , nie jest dzi*ką ! Louis ją kocha i to jest jego wybór ! Ogarnij się i nie żyj marzeniami. Wake up, sweetie ,shut up your sweet face and FUCK OFF!- wykrzyczałam jej w twarz , a ona wyszła.
- Nie płacz El, nie jest tego warta... Lou cię kocha i tylko to się liczy. - przytuliłam ją.
- Dobrze że mam was - powiedziała i otarła łzy z twarzy.
- No to jedziemy do domu ! Ruszać tyłki i do samochodu !- powiedziała Alice i pojechałyśmy do domu.
poniedziałek, 19 listopada 2012
Rozdział 11.
Perspektywa Eleanor
- Serio?! Umiesz coś? Bo jak widać Louis z Zayn'em umieją ,, Kocham Cię'' i ,, Kochamy was'' - zażartowała Victoria
-No tak ogólnie bardzo dobrze umiem polski - powiedziałam - tak mi się wydaje.
- Mów , mów , mów! - krzyknęły.
- No więc ... Co chcecie żebym wam powiedziała? - odpowiedziałam im głośno i wyraźnie, na co każdy zrobił takie oczy jakby miały im wypaść z oczodołów ...
- NO CO? - wzruszyłam ramionami, na co chłopaki się na mnie spojrzeli i jęknęli ,,eeee?''. A no tak powiedziałam po polsku. Jak już to zauważyłam to poprawiłam się i powiedziałam po angielsku.
- O , tak lepiej - powiedział Louis i pocałował mnie w policzek.
- No widzisz - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
- To jak już się poznałyśmy to chłopaki posprzątają po śniadaniu, a my pójdziemy do sklepu. - powiedziała Ali bardziej niż zasugerowała.
- Ale jeszcze nie jestem gotowa - powiedziała Torii i ziewnęła.
- No to macie 10 minut ,bo ja w sumie też muszę się ogarnąć - powiedziała Alice i dziewczyny poszły do góry, a ja zaczekałam.
Tak jak było ustalone po 10 minutach zeszły. Victoria miała na sobie czarne rurki, beżowe buty na koturnie czarną kurtkę skórzaną ( typu skaja ), a pod kurtkę białą bluzkę. Włosy miała natomiast związane w wysokiego koka. Alice miała na sobie czarne trampki, szare rurki ,niebieską bluzkę i czarną bluzę, a włosy związane w dobierańca.
- No to my idziemy, a wy chłopcy do sprzątania - powiedziała Victoria.
- Dooobrze - powiedzieli posłusznie wszyscy, a my pojechaliśmy do galerii.
- Serio?! Umiesz coś? Bo jak widać Louis z Zayn'em umieją ,, Kocham Cię'' i ,, Kochamy was'' - zażartowała Victoria
-No tak ogólnie bardzo dobrze umiem polski - powiedziałam - tak mi się wydaje.
- Mów , mów , mów! - krzyknęły.
- No więc ... Co chcecie żebym wam powiedziała? - odpowiedziałam im głośno i wyraźnie, na co każdy zrobił takie oczy jakby miały im wypaść z oczodołów ...
- NO CO? - wzruszyłam ramionami, na co chłopaki się na mnie spojrzeli i jęknęli ,,eeee?''. A no tak powiedziałam po polsku. Jak już to zauważyłam to poprawiłam się i powiedziałam po angielsku.
- O , tak lepiej - powiedział Louis i pocałował mnie w policzek.
- No widzisz - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
- To jak już się poznałyśmy to chłopaki posprzątają po śniadaniu, a my pójdziemy do sklepu. - powiedziała Ali bardziej niż zasugerowała.
- Ale jeszcze nie jestem gotowa - powiedziała Torii i ziewnęła.
- No to macie 10 minut ,bo ja w sumie też muszę się ogarnąć - powiedziała Alice i dziewczyny poszły do góry, a ja zaczekałam.
Tak jak było ustalone po 10 minutach zeszły. Victoria miała na sobie czarne rurki, beżowe buty na koturnie czarną kurtkę skórzaną ( typu skaja ), a pod kurtkę białą bluzkę. Włosy miała natomiast związane w wysokiego koka. Alice miała na sobie czarne trampki, szare rurki ,niebieską bluzkę i czarną bluzę, a włosy związane w dobierańca.
- No to my idziemy, a wy chłopcy do sprzątania - powiedziała Victoria.
- Dooobrze - powiedzieli posłusznie wszyscy, a my pojechaliśmy do galerii.
poniedziałek, 12 listopada 2012
Rozdział 10
Perspektywa Alice
- nie wiem jak wy, ale ja idę spać - powiedziałam i wstałam.
- Ja idę z tobą - dodała Victoria
- A dzisiaj ja śpię z Vicky! - dopowiedziałam.
- Ej! - oburzyli się chłopaki.
- No co? Trudno się mówi - powiedziała Vicky i poszłyśmy do góry. Umyłyśmy się przebrałyśmy w piżamę i poszłyśmy do pokoju. Było fajnie. Jak za dawnych czasów. Włączyłyśmy ,,Straszny film'' jadłyśmy popcorn i śmiałyśmy się do łez. Potem patrzałyśmy na TT i gadałyśmy sobie.
Perspektywa Vicky
Rano obudziłam się z głową zwieszoną z łóżka. Wstałam ogarnęłam się i zeszłam na dół. O dziwo wszyscy chłopacy wstali już a była 9:00, a te lenie zawsze śpią do 12:00 !!!
- Masz tutaj omlet - powiedział Zayn i podsunął mi talerz pod nos.
- Dziękuje - odpowiedziałam mu - mmmm, apetyczne. A jak ładnie pachnie.
- Dziękuje, dziękuje nie trzeba mnie chwalić. Sam wiem że moje dania są Delicioza - odezwał się Louis, a wszyscy wybuchli śmiechem. Nie rozpoznałam tylko jednego śmiechu.
- Zaraz, zaraz. Ktoś tu jeszcze jest ? - zapytałam niepewnie i podniosłam jedną brew.
- Cześć jestem Eleanor, dziewczyna Louisa - odpowiedziała osoba która wyłoniła się zza ściany.
- Hej jestem Victoria , Vicky, Torii.
- A ja Alice, Ali.
- Miło mi was poznać - powiedziała i wyciągnęła rękę. Pierw podałam jej ja potem Alice.
- Tak właściwie jesteście z Wielkiej Brytanii ? - zapytała podejrzliwie.
- Nie z Polski - odpowiedziałyśmy.
- Aha, wiecie moja koleżanka mieszka w Polsce. - oznajmiła i się uśmiechnęła.
- nie wiem jak wy, ale ja idę spać - powiedziałam i wstałam.
- Ja idę z tobą - dodała Victoria
- A dzisiaj ja śpię z Vicky! - dopowiedziałam.
- Ej! - oburzyli się chłopaki.
- No co? Trudno się mówi - powiedziała Vicky i poszłyśmy do góry. Umyłyśmy się przebrałyśmy w piżamę i poszłyśmy do pokoju. Było fajnie. Jak za dawnych czasów. Włączyłyśmy ,,Straszny film'' jadłyśmy popcorn i śmiałyśmy się do łez. Potem patrzałyśmy na TT i gadałyśmy sobie.
Perspektywa Vicky
Rano obudziłam się z głową zwieszoną z łóżka. Wstałam ogarnęłam się i zeszłam na dół. O dziwo wszyscy chłopacy wstali już a była 9:00, a te lenie zawsze śpią do 12:00 !!!
- Masz tutaj omlet - powiedział Zayn i podsunął mi talerz pod nos.
- Dziękuje - odpowiedziałam mu - mmmm, apetyczne. A jak ładnie pachnie.
- Dziękuje, dziękuje nie trzeba mnie chwalić. Sam wiem że moje dania są Delicioza - odezwał się Louis, a wszyscy wybuchli śmiechem. Nie rozpoznałam tylko jednego śmiechu.
- Zaraz, zaraz. Ktoś tu jeszcze jest ? - zapytałam niepewnie i podniosłam jedną brew.
- Cześć jestem Eleanor, dziewczyna Louisa - odpowiedziała osoba która wyłoniła się zza ściany.
- Hej jestem Victoria , Vicky, Torii.
- A ja Alice, Ali.
- Miło mi was poznać - powiedziała i wyciągnęła rękę. Pierw podałam jej ja potem Alice.
- Tak właściwie jesteście z Wielkiej Brytanii ? - zapytała podejrzliwie.
- Nie z Polski - odpowiedziałyśmy.
- Aha, wiecie moja koleżanka mieszka w Polsce. - oznajmiła i się uśmiechnęła.
sobota, 10 listopada 2012
Rozdział 9.
Perspektywa Harry'ego
- Dziękuje, dziękuje , dziękuje - dziękowały nam przez cały czas dziewczyny przez całą drogę samochodem.
- Nie trzeba nic wielkiego, ale cieszymy się że wam się podobało - odparliśmy wchodząc do domu.
- Ale ja nadal nie wierzę - ciągnęły to przez godzinę , ale naprawdę się cieszę że im się podobało. Kiedy doszła godzina 23:00 poszliśmy do pokoi. Położyłem się , a we mnie wtuliła się Alice.
- Wiesz co? - zacząłem.
- Słucham ? - odpowiedziała pytaniem
- Bo ja tak myślałem co będzie dalej? - zapytałem
- Nie wiem , na razie jest dobrze czego oczekujesz? - powiedziała ze zdziwieniem.
- No bo no... ten tego... mogłybyście się do nas wprowadzić mamy duży dom, no i w... - chciałem dokończyć , ale przerwała mi długim całusem.
- Pewnie. - szepnęła i odwróciła się plecami
- Dobranoc kochanie, kolorowych słów - dodała i poszła spać.
- Dobranoc - powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
Perspektywa Nialla
- hhahaha przegrałeś - powiedziała Torii
- Znowu - powiedziałem i odwróciłem się obrażony, a ona podeszła do mnie od tyłu, przytuliła i powiedziała do ucha.
- To tylko głupia gra w karty, ale będzie nagroda.
- Serio ?- odwróciłem się i popatrzałem z nadzieją na nią
- Jak będziesz grzeczny to tak - odpowiedziała i poszła ubrać się , bo mieliśmy jechać do wesołego miasteczka. Po godzinie wszyscy byli ubrani i gotowi no to pojechaliśmy. Na miejscu pierw poszliśmy na mniejsze kolejki, ale potem poszliśmy na wielką kolejkę górską.
- Nie ja nie wsiadam - powiedziała z przestraszeniem Victoria i cofała się krokami do tyłu.
- Czemu ? - zapytałem - prooooszę ja tak ładnie proszę - zrobiłem minę psiaczka.
- Nie Niall. Ja się boje - odparła stanowczo.
- A jak cię będę trzymał za rękę , ale tak moooocno? - zapytałem z iskierką nadziei.
- No... no... Dobrze - ale nie puszczaj błagam , obiecujesz.?
- Tak obiecuje - powiedziałem i weszliśmy na kolejkę.
Perspektywa Victorii
Słyszałam tylko dźwięk zapinanych pasów i zabezpieczeń. Strasznie się bałam. Ale nie potrzebnie było super. Na szczęście. Kiedy wróciliśmy do domu poszliśmy oglądać telewizję.
- Dziękuje, dziękuje , dziękuje - dziękowały nam przez cały czas dziewczyny przez całą drogę samochodem.
- Nie trzeba nic wielkiego, ale cieszymy się że wam się podobało - odparliśmy wchodząc do domu.
- Ale ja nadal nie wierzę - ciągnęły to przez godzinę , ale naprawdę się cieszę że im się podobało. Kiedy doszła godzina 23:00 poszliśmy do pokoi. Położyłem się , a we mnie wtuliła się Alice.
- Wiesz co? - zacząłem.
- Słucham ? - odpowiedziała pytaniem
- Bo ja tak myślałem co będzie dalej? - zapytałem
- Nie wiem , na razie jest dobrze czego oczekujesz? - powiedziała ze zdziwieniem.
- No bo no... ten tego... mogłybyście się do nas wprowadzić mamy duży dom, no i w... - chciałem dokończyć , ale przerwała mi długim całusem.
- Pewnie. - szepnęła i odwróciła się plecami
- Dobranoc kochanie, kolorowych słów - dodała i poszła spać.
- Dobranoc - powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
Perspektywa Nialla
- hhahaha przegrałeś - powiedziała Torii
- Znowu - powiedziałem i odwróciłem się obrażony, a ona podeszła do mnie od tyłu, przytuliła i powiedziała do ucha.
- To tylko głupia gra w karty, ale będzie nagroda.
- Serio ?- odwróciłem się i popatrzałem z nadzieją na nią
- Jak będziesz grzeczny to tak - odpowiedziała i poszła ubrać się , bo mieliśmy jechać do wesołego miasteczka. Po godzinie wszyscy byli ubrani i gotowi no to pojechaliśmy. Na miejscu pierw poszliśmy na mniejsze kolejki, ale potem poszliśmy na wielką kolejkę górską.
- Nie ja nie wsiadam - powiedziała z przestraszeniem Victoria i cofała się krokami do tyłu.
- Czemu ? - zapytałem - prooooszę ja tak ładnie proszę - zrobiłem minę psiaczka.
- Nie Niall. Ja się boje - odparła stanowczo.
- A jak cię będę trzymał za rękę , ale tak moooocno? - zapytałem z iskierką nadziei.
- No... no... Dobrze - ale nie puszczaj błagam , obiecujesz.?
- Tak obiecuje - powiedziałem i weszliśmy na kolejkę.
Perspektywa Victorii
Słyszałam tylko dźwięk zapinanych pasów i zabezpieczeń. Strasznie się bałam. Ale nie potrzebnie było super. Na szczęście. Kiedy wróciliśmy do domu poszliśmy oglądać telewizję.
środa, 7 listopada 2012
Rozdział 8
Perspektywa Alice
Jutro rano wstałam razem z Tori i zaczęłyśmy się szykować. Chłopcy podjechali po nas do domu.
- Ale ładnie wyglądasz - powiedział do Vicky Nialler.
-Normalnie, ale dziękuje- powiedziała
Niall nie mógł się powstrzymać i wstawił zdj na tt.
,,My princess ! xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx''
- Ty też ładnie wyglądasz - powiedział do mnie Harry.
-Dziękuje.- powiedziałam i zarumieniłam się. Dla mnie wyglądałam nawet nawet.
Na miejscu chłopcy kazali nam iść do pierwszego rzędu.
-Ale tu fajnie - powiedziała Vicky i rozglądała się po scenie.
-Ślicznie.
Perspektywa Liama
- ... czyli na nasz sygnał - powiedział Niall
- Liczymy na was - dopowiedział Harry
- Okej. - odpowiedział Louis
- Spoko - odpowiedziałem
- Do usług -powiedział Zayn
- No to na scenę - krzyknąłem i wszyscy weszliśmy na scenę. Oczywiście dziewczyny piszczały. Przy piosence ,,What makes you beautiful'' reflektory zaczęły świecić na dziewczyny. Harry śpiewał dla Alice swoją solówkę, a Niall podniósł Torii i kręcił nią na scenie było pięknie , najlepszy koncert. Po koncercie dziewczyny dziękowały loczkowi i Niallerowi.
Jutro rano wstałam razem z Tori i zaczęłyśmy się szykować. Chłopcy podjechali po nas do domu.
- Ale ładnie wyglądasz - powiedział do Vicky Nialler.
-Normalnie, ale dziękuje- powiedziała
Niall nie mógł się powstrzymać i wstawił zdj na tt.
,,My princess ! xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx''
- Ty też ładnie wyglądasz - powiedział do mnie Harry.
-Dziękuje.- powiedziałam i zarumieniłam się. Dla mnie wyglądałam nawet nawet.
Na miejscu chłopcy kazali nam iść do pierwszego rzędu.
-Ale tu fajnie - powiedziała Vicky i rozglądała się po scenie.
-Ślicznie.
Perspektywa Liama
- ... czyli na nasz sygnał - powiedział Niall
- Liczymy na was - dopowiedział Harry
- Okej. - odpowiedział Louis
- Spoko - odpowiedziałem
- Do usług -powiedział Zayn
- No to na scenę - krzyknąłem i wszyscy weszliśmy na scenę. Oczywiście dziewczyny piszczały. Przy piosence ,,What makes you beautiful'' reflektory zaczęły świecić na dziewczyny. Harry śpiewał dla Alice swoją solówkę, a Niall podniósł Torii i kręcił nią na scenie było pięknie , najlepszy koncert. Po koncercie dziewczyny dziękowały loczkowi i Niallerowi.
wtorek, 6 listopada 2012
Rozdział 7
Perspektywa Harrego
-Hmm.. Te nie te za brzydkie , te mają zły kolor, te za niskie , te za wysokie, te za bardzo starodawne, te za bardzo nowoczesne - rozlegał się głos dziewczyn. Trochę byłem zmęczony, ale dla mojej ślicznotki mogę siedzieć w tym sklepie all day all night.
- O te są śliczne co ty na to Tori? - powiedziała z uśmiechem Alice
- O *&^^$% jakie śliczne bierzemy!-odpowiedziała z ekscytacją Victoria. Potem poszliśmy do właściciela zamówiliśmy meble, ustaliliśmy datę dostawy.
- No to co robimy? - zapytał Nialler
- No nie wiem. Harry kochanie wybierz coś ! - powiedziała Alice i od razu każdy spojrzał się na mnie.
- Może kręgle? - odpowiedziałem niepewnie.
- Dobry pomysł - odpowiedziały dziewczyny.
Cały dzień wspaniale się bawiliśmy. Na kręglach oczywiście Tori i Ali ex aequo (czyt. egzekwo) pierwsze miejsce potem Niall a na końcu ja. Alice i Victoria - 158 pkt, Niall - 76, Ja - 75. Nazajutrz poszliśmy po chłopaków a potem do dziewczyn zobaczyć jak wygląda ich mieszkanie. Ponieważ dzisiaj rano przyjechały meble i oczywiście dziewczyny już wszystko ogarnęły itp.
Perspektywa Zayna
-Czekajcie , czekajcie jeszcze chwile - mówiły dziewczyny, ponieważ zawiązały nam oczy chustkami.
-Już! - krzyknęły i zdjęły ,,opaski''.
- Wow - powiedzieliśmy chórem.
Może mieszkanie nie było duże , ale bardzo przytulne. W salonie po prawej stronie była mała szafka a na niej telewizor. Obok duża szafa narożna na której było pełno ich zdjęć. Po lewej stronie była duża brązowa kanapa. Ściany były koloru morskiego . Pokoje Vicky i Alice były identyczne ( opisze pokój Vicky). Ściany były czerwone i na nich pełno napisów, cytatów, tekstów piosenek itp. Po lewej stronie stało łóżko z pościelą z flagą Wielkiej Brytanii, po prawej stronie stało biurko z małym telewizorem i obok laptop z ponaklejanymi naklejkami. A no tak zapomniałem obok telewizora stała mała szafka z lampką nocną. Siedzieliśmy u nich aż do północy, ale potem się zmyliśmy bo jutro gramy koncert na który zaprosiliśmy Torii i Ali.
poniedziałek, 5 listopada 2012
Rozdział 6.
Perspektywa Nialla
-może coś z tego będzie? - pomyślałem - tak , w końcu. Ona jest taka słodka, miła, mądra , zabawna i piękna. Patrzyłem na nią tak dłuższy czas, ale ona spojrzała na zegarek i powiedziała
- Łoooooo, Alice chodźmy już 23...
-No trudno ,pa chłopaki - powiedziała Alice
Vicky chciała wstać, ale ja ją złapałem za rękę i powiedziałem
- proszę nie idź!
- muszę już jest późno.
- możecie zostać u nas! dobrze? - zapytałem i uśmiechnąłem się jak najsłodziej umiem.
- no dobrze, ale to nie tylko zależy ode mnie.Alice? - odpowiedziała pytaniem , a Hazza spojrzał na wysoką brunetkę ,,tymi'' oczami psiaka. Wiedziałem od razu że się zgodzi.
-okej,ale pomieścicie nas? - odpowiedziała
- ba, ty śpisz z Hazzą , a ja z blond ślicznotką.
- Okej - odpowiedziała.
- To może pójdziemy już do pokoju? - powiedziałem do Vicky.
- Tobie tylko jedno w głowie! - krzyknęła i zaczęła się śmiać.
Perspektywa Vicky
Zostajemy.
-No cóż może pójdę z Niallem już - pomyślałam , wstałam i pociągnęłam Niallera za sobą. Poszliśmy do pokoju , dał mi jakąś koszulke do spania, oglądnęliśmy coś w telewizji i zasnęłam. Rano obudziłam się wtulona w Nialla.
- Dzień dobry księżniczko, jak się spało? - powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Dzień dobry, blond przystojniaku. Spało się dobrze.
- Tak myślałem . Może zejdziemy jestem głodny.
- Jak zwykle - powiedziałam i zaśmiałam się.
Ubraliśmy się i schodziliśmy ze schodów gdy nagle usłyszeliśmy głos Kate :
- Ale Louis , to nie jest tak. - powiedziała
- O co jej chodzi?- powiedziałam głośno.
-Ciiii. - powiedział i złapał mnie za rękę. Wzruszyłam tylko ramionami i nasłuchiwałam.
- To jak jest? - odpowiedział Louis
- No bo , bo , bo ja go kocham... Ale nie powiem mu tego przecież teraz ma Alice. Usunę się z jego życia, raz na zawsze.
-Ja ci w tym nie pomogę przepraszam, to jedynie decyzja Harrego - powiedział Louis i szedł w naszą stronę.
-Szybko do góry - powiedział Niall i poszliśmy szybko do góry. Weszliśmy do pokoju i zamknęłyśmy drzwi. Czekaliśmy aż Louis poszedł do siebie, wtedy poszliśmy zrobić śniadanie.
- Jej już nie ma? - szepnęłam.
- Widocznie poszła, nie mówmy nic im dobrze?
- Okej - odpowiedziałam.
-Obiecujesz ? - Zapytałem
- Obiecuje. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Co obiecujesz- powiedział zaspany głos i nagle w kuchni pojawił się Harry.
- eeee... Że pojedziemy jutro do wesołego miasteczka i was zabierzemy co ty na to? - wymyśliłam coś szybko na poczekaniu.
- Okej , świetny pomysł.
- Gdzie Alice - zapytałam i rozglądałam się po kuchni.
-Jeszcze śpi , śpi tak słodko że szkoda mi jej budzić. - odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
- Aha, chyba już nie śpi - powiedziałam i przeniosłam wzrok z loczka na przyjaciółkę.
-Dzień dobry wszystkim- powiedziała Alice ziewając.
- Dzień dobry - odpowiedzieliśmy jej.
- Może tosta? - powiedział blondyn który robił śniadanie.
- Okej, jednego poproszę -powiedziała i dosiadła się do nas.
Po śniadaniu wszyscy poszliśmy do parku, a potem kupić jakieś meble do nas do domu.
-może coś z tego będzie? - pomyślałem - tak , w końcu. Ona jest taka słodka, miła, mądra , zabawna i piękna. Patrzyłem na nią tak dłuższy czas, ale ona spojrzała na zegarek i powiedziała
- Łoooooo, Alice chodźmy już 23...
-No trudno ,pa chłopaki - powiedziała Alice
Vicky chciała wstać, ale ja ją złapałem za rękę i powiedziałem
- proszę nie idź!
- muszę już jest późno.
- możecie zostać u nas! dobrze? - zapytałem i uśmiechnąłem się jak najsłodziej umiem.
- no dobrze, ale to nie tylko zależy ode mnie.Alice? - odpowiedziała pytaniem , a Hazza spojrzał na wysoką brunetkę ,,tymi'' oczami psiaka. Wiedziałem od razu że się zgodzi.
-okej,ale pomieścicie nas? - odpowiedziała
- ba, ty śpisz z Hazzą , a ja z blond ślicznotką.
- Okej - odpowiedziała.
- To może pójdziemy już do pokoju? - powiedziałem do Vicky.
- Tobie tylko jedno w głowie! - krzyknęła i zaczęła się śmiać.
Perspektywa Vicky
Zostajemy.
-No cóż może pójdę z Niallem już - pomyślałam , wstałam i pociągnęłam Niallera za sobą. Poszliśmy do pokoju , dał mi jakąś koszulke do spania, oglądnęliśmy coś w telewizji i zasnęłam. Rano obudziłam się wtulona w Nialla.
- Dzień dobry księżniczko, jak się spało? - powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Dzień dobry, blond przystojniaku. Spało się dobrze.
- Tak myślałem . Może zejdziemy jestem głodny.
- Jak zwykle - powiedziałam i zaśmiałam się.
Ubraliśmy się i schodziliśmy ze schodów gdy nagle usłyszeliśmy głos Kate :
- Ale Louis , to nie jest tak. - powiedziała
- O co jej chodzi?- powiedziałam głośno.
-Ciiii. - powiedział i złapał mnie za rękę. Wzruszyłam tylko ramionami i nasłuchiwałam.
- To jak jest? - odpowiedział Louis
- No bo , bo , bo ja go kocham... Ale nie powiem mu tego przecież teraz ma Alice. Usunę się z jego życia, raz na zawsze.
-Ja ci w tym nie pomogę przepraszam, to jedynie decyzja Harrego - powiedział Louis i szedł w naszą stronę.
-Szybko do góry - powiedział Niall i poszliśmy szybko do góry. Weszliśmy do pokoju i zamknęłyśmy drzwi. Czekaliśmy aż Louis poszedł do siebie, wtedy poszliśmy zrobić śniadanie.
- Jej już nie ma? - szepnęłam.
- Widocznie poszła, nie mówmy nic im dobrze?
- Okej - odpowiedziałam.
-Obiecujesz ? - Zapytałem
- Obiecuje. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Co obiecujesz- powiedział zaspany głos i nagle w kuchni pojawił się Harry.
- eeee... Że pojedziemy jutro do wesołego miasteczka i was zabierzemy co ty na to? - wymyśliłam coś szybko na poczekaniu.
- Okej , świetny pomysł.
- Gdzie Alice - zapytałam i rozglądałam się po kuchni.
-Jeszcze śpi , śpi tak słodko że szkoda mi jej budzić. - odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
- Aha, chyba już nie śpi - powiedziałam i przeniosłam wzrok z loczka na przyjaciółkę.
-Dzień dobry wszystkim- powiedziała Alice ziewając.
- Dzień dobry - odpowiedzieliśmy jej.
- Może tosta? - powiedział blondyn który robił śniadanie.
- Okej, jednego poproszę -powiedziała i dosiadła się do nas.
Po śniadaniu wszyscy poszliśmy do parku, a potem kupić jakieś meble do nas do domu.
Rozdział 5
Perspektywa Victorii
Poszliśmy do domu , nowego ,,świeżego'' domu się rozpakować. Niall ze względu na moją stopę poszedł z nami. Po rozpakowaniu poszliśmy od razu do nich. Długo wybieraliśmy film. Ja z Niallem spieraliśmy się z Hazzą i Alice o film, my chcieliśmy romansidło, a oni horror. Ustanowiliśmy że dzisiaj oglądniemy nasz film, a jutro ich. Podczas filmu Niall cały czas mnie przytulał. Na koniec przy scenie pocałunku pocałował mnie. Motyle rozrywały mi brzuch.
Perspektywa Alice
FIlm był super Harry mnie pocałował było cudownie. Po filmie oglądaliśmy mecz Barcelona vs Real Madryt. Vicky i Niall byli z Barceloną , a ja i loczek za Realem. Wyglądało to mniej więcej tak :
Vicky - Dawaj dawaj dawaj ! Jaka ciota spudłował.
Ja- I dobrze!
Vicky- Zamknij się i tak wygramy debilko.
Ja - Cicho siedź laczku.
Hazza i Niall - Hahahahahhaha rozbrajacie nas.
Nagle ktoś zapukał.
- Już idę - krzyknął Louis i zbiegł na doł.
- Ooooo cześć Kate, wchooodź !!! - powiedział entuzjastycznie pan marchewa.
-eeee... No cześć. - powiedziała i weszła do środka. - Hej jestem Kate, Kate Hudson sorki że wam przeszkadzam , a wy jak się nazywacie - powiedziała i wyszczerzyła się
- Ja nazywam się Alice Clarkson, a to jest moja przyjaciółka Vi... - chciałam dokończyć , ale Vicky mi przerwała.
- Victoria Middleton, ale możesz mówić Vicky lub Tori miło mi- odpowiedziała i podała jej rękę, a uścisnęła ją i mruknęła tylko
-Hmmm... Tori ładnie.
- Tori mrauuu - powiedział do Vicky Niall.
- Niall głupku - odpowiedziała mu Vicky i trzepnęła go w ramie.
Perspektywa Kate
Czułam się trochę dziwnie. Podobał mi się Harry, a teraz co ma tą Alice czy jak jej tam. Boże przyszłam wyznać mu uczucie, a tu on co odwala?! No trudno... Może jakoś się zaprzyjaźnie będzie ciężko.
- Ja wam nie przeszkadzam i tak właściwie to tylko przyszłam pożyczyć ... - powiedziałam. No właśnie szybko Kate wymyśl coś wymyśl no wiertatkę, idiotko przecież ty nawet nie umiesz wiercić skarciłam się w myślach. Już wiem.
-Przyszłam pożyczyć przenośną lodówkę bo moja się zepsuła czeka na naprawę jutro przyjedzie jakiś facet.
-Spoko , bierz wiesz gdzie jest- odpowiedział Louis wżerający marchewkę i puścił mi oczko.
- Okej - powiedziałam poszłam po lodówkę i wychodząc zobaczyłam jak Hazza całuje się z tą Alice. Rzuciłam tylko zwykłe ,,Narazie'' i wyszłam.
Poszliśmy do domu , nowego ,,świeżego'' domu się rozpakować. Niall ze względu na moją stopę poszedł z nami. Po rozpakowaniu poszliśmy od razu do nich. Długo wybieraliśmy film. Ja z Niallem spieraliśmy się z Hazzą i Alice o film, my chcieliśmy romansidło, a oni horror. Ustanowiliśmy że dzisiaj oglądniemy nasz film, a jutro ich. Podczas filmu Niall cały czas mnie przytulał. Na koniec przy scenie pocałunku pocałował mnie. Motyle rozrywały mi brzuch.
Perspektywa Alice
FIlm był super Harry mnie pocałował było cudownie. Po filmie oglądaliśmy mecz Barcelona vs Real Madryt. Vicky i Niall byli z Barceloną , a ja i loczek za Realem. Wyglądało to mniej więcej tak :
Vicky - Dawaj dawaj dawaj ! Jaka ciota spudłował.
Ja- I dobrze!
Vicky- Zamknij się i tak wygramy debilko.
Ja - Cicho siedź laczku.
Hazza i Niall - Hahahahahhaha rozbrajacie nas.
Nagle ktoś zapukał.
- Już idę - krzyknął Louis i zbiegł na doł.
- Ooooo cześć Kate, wchooodź !!! - powiedział entuzjastycznie pan marchewa.
-eeee... No cześć. - powiedziała i weszła do środka. - Hej jestem Kate, Kate Hudson sorki że wam przeszkadzam , a wy jak się nazywacie - powiedziała i wyszczerzyła się
- Ja nazywam się Alice Clarkson, a to jest moja przyjaciółka Vi... - chciałam dokończyć , ale Vicky mi przerwała.
- Victoria Middleton, ale możesz mówić Vicky lub Tori miło mi- odpowiedziała i podała jej rękę, a uścisnęła ją i mruknęła tylko
-Hmmm... Tori ładnie.
- Tori mrauuu - powiedział do Vicky Niall.
- Niall głupku - odpowiedziała mu Vicky i trzepnęła go w ramie.
Perspektywa Kate
Czułam się trochę dziwnie. Podobał mi się Harry, a teraz co ma tą Alice czy jak jej tam. Boże przyszłam wyznać mu uczucie, a tu on co odwala?! No trudno... Może jakoś się zaprzyjaźnie będzie ciężko.
- Ja wam nie przeszkadzam i tak właściwie to tylko przyszłam pożyczyć ... - powiedziałam. No właśnie szybko Kate wymyśl coś wymyśl no wiertatkę, idiotko przecież ty nawet nie umiesz wiercić skarciłam się w myślach. Już wiem.
-Przyszłam pożyczyć przenośną lodówkę bo moja się zepsuła czeka na naprawę jutro przyjedzie jakiś facet.
-Spoko , bierz wiesz gdzie jest- odpowiedział Louis wżerający marchewkę i puścił mi oczko.
- Okej - powiedziałam poszłam po lodówkę i wychodząc zobaczyłam jak Hazza całuje się z tą Alice. Rzuciłam tylko zwykłe ,,Narazie'' i wyszłam.
Rozdział 4.
- Patrzcie
wysiadamy- powiedział Niall
- Dobra o
to chodźcie – powiedziała Alice – Vicky pomóż mi ściągnąć walizkę
-Spoko –
odpowiedziałam wtedy pociągnęłyśmy walizkę która spadła mi na nogę.
-Aaaaaaa!!!
– krzyknęłam wtedy chłopcy się na nas popatrzeli. Niall od razu ściągnął mi
walizkę z nogi.
-Możesz
chodzić? – powiedział – nic ci nie jest.
-Nie –
odparłam – chyba
-Spróbuj –
powiedział Niall i pomógł mi wstać
-Auuu, nie
mogę chodzić noga mi spuchła.
-Ja cię
poniosę, Harry weź walizkę proszę.- powiedział prześliczny blondasek i uniósł
cię na ręcę.
-Nie będzie
ci ciężko –
-Nie, a
teraz chodźmy – powiedział i uśmiechnął się do ciebie wtedy ty odwzajemniłaś
uśmiech. Kiedy już wyszliście przeciskając kolejny raz walizkę poszliście na
samolot. Przeszliście przez odprawę i udaliście się do samolotu. W samolocie ty
siedziałaś obok Nialla a Alice obok Harrego. Patrząc na nich wydawało mi się że
będą razem, pasują. W pewnej chwili Niall szepnął mi do ucha :
- Jeżeli
jesteś zmęczona możesz się o mnie oprzeć
-Dobrze –
odpowiedziałam i automatycznie rumieńce pojawiły się na moich policzkach.
Delikatnie oparłam głowę o ramię blondyna, a ona objął mnie i przycisnął lekko
do siebie. Zasnęłam. Obudził mnie straszny ból ucha spowodowany lądowaniem.
-Już
lądujemy. – powiedział Harry
-Zauważyliśmy
– odpowiedział przez zaciśnięte zęby Niall, wtedy Hazza popatrzał na niego z
miną ,,Are you fucking kidding me?’’.
-Chyba
usłyszał – szepnęłam
-Miał – odpowiedział
z zadowoleniem. Po chwili już wychodziliśmy z samolotu. Oczywiście Nialler mnie
niósł , a dwie papuszki Loczek i Alice szli za nami trzymając się za ręcę.
Czekał na nas jeszcze kawałek drogi, ale jakoś przeżyliśmy. Kiedy byliśmy obok
domu chłopaków Harry zaproponował;
- może jak
już się rozpakujecie to przyjdziecie do nas? Może wyjdziemy pokazać wam Londyn.
-Jasne –
odparłam , ale nagle przypomniało mi się coś i spojrzałam na moją kostkę , a
potem na Harry’ego. Wtedy on pokiwał głową i powiedział
- To może
oglądniemy jakiś film? – I wszyscy chórem odpowiedzieliśmy
-Jasne.
czwartek, 1 listopada 2012
Rozdział 3
Weszłyśmy
położyłyśmy razem do góry walizkę i usadowiłyśmy się w fotelach. Wyciągnęłam z
kieszenki moje słuchawki podłączyłam do mp4 i słuchałam One Direction, to samo
zrobiła moja przyjaciółka. Kiedy próbowałam zasnąć zaczęła lecieć piosenka ,,
Moments '' prawie usnęłam, ale nagle Alice zaczęła mnie szturchać za ramie-
Victoria , Vicky , Vicky ! VICTORIA DO CHOLERY- krzyknęła wtedy zdjęłam
słuchawki i spytałam się :
- Czego
chcesz ?
- Patrz to
jest Niall i Harry !!!!!-krzyknęła wprost do mojego ucha.
-Ałaaaa!-
warknęłam
- Cicho,
zobacz oni chyba idą do nas do przedziału!? – znowu krzyknęła
-Ciszej mów
! Ale ej, co oni robią na tym zadupiu? – zapytałam
-No mieli
mieć wywiad w Krakowie przecież mówiłam ci nie pamiętasz?- powiedziała
najciszej jak mogła i zrobiła minę jakbym była z epoki dinozaurów.
- O boże
oni tu chyba wchodzą! Teraz cicho nie patrz się tam ! – powiedziałam szeptem.
-Eeee…
cześć, możemy się dosiąść nigdzie nie ma wolnych przedziałów –powiedział
niepewnie Niall otwierając drzwi od naszego przedziału.
-Jasne
wchodźcie! – powiedziała Alice entuzjastycznie, wtedy chłopy weszli położyli
swoje walizki do góry i usiedli naprzeciwko nas.
-Wiecie……
tak głupio się was zapytać, ale jesteście z One Direction?- powiedziałam coraz
bardziej ściszając głos i wbiłam wzrok w podłogę.
-Tak. A tak
w ogóle to gdzie jedziecie, piękne? – zapytał Harry.
-No, emm.
Tak właściwie to jedziemy do Londynu będziemy tam mieszkać. – Odpowiedziałam.
- To
fajnie! My też jedziemy do Londynu- Powiedział Niall.
-Gdzie
nasza kultura- powiedział Harry śmiejąc się.
- Jak macie
na imię?
-Ja
Victoria. – odpowiedziałam czując jak się rumienie.
-Ja Alice –
powiedziała moja przyjaciółka
- Ale ładne
imiona – powiedział Niall , a potem rozmawialiśmy całą podróż. Harry cały czas
patrzył na Alice, a Niall na mnie.
środa, 31 października 2012
Rozdział 2.
Pobiegłam
na autobus kiedy już dochodziłam do przystanku z oddali zobaczyłam Alice
stojąca i czekająca. Od razu podbiegłam do niej i powidziałam :
- Cześć!
Sorki że troszkę się spóźniłam, ale wiesz jakie ja mam ruchy.
- No już
nie mogłam się doczekać, dzwoniłam czemu nie odebrałaś?- odpowiedziała.
-Przepraszam
może nie słyszałam czekaj, sprawdzę. - powiedziałam i sięgnęłam po telefon do
kieszeni.
-SZLAK !
Rozładowała się jak to możliwe? Przecież była podłączona... Matko , jak ja
teraz będę się z kim kolwiek kontaktować?
- Nie martw
się , napiszesz ode mnie do rodziców że rozładowała ci się komórka i będziesz
dzwonić ode mnie. - powiedziała Alice.
-Ojej,
dziękuje ! Jesteś moją wybawczynią! - odpowiedziałam i oby dwie się
roześmiałyśmy.
-Ej , dobra
dasz mi napisać tego sms? Tylko szybko bo autobus jedzie!
-Dobra,
dobra to w autobusie. - powiedziała Victoria i wsiadłyście do autobusu
-Wow nie
wierze że wynajęłyśmy dom obok One Direction - powiedziała Alice.
- Ja też ,
jak to możliwe spełniają się nasze marzenia !
-Ej dobra
dobra nie przeżywajmy na którym przystanku wysiadamy.?
- No ten,
Warszawa dworzec.
- Szybko
zbieraj się dojechałyśmy !
- No ok nie
drzyj mi się do ucha - odparłam
- Cicho
bądź bierz walizke i idź - warknęła Alice.
- Już ! -
powiedziałam i wysiadłyśmy.
- Która
godzina Vicky?
- Czekaj
zobacze na zegarku - powiedziałam i podciągnęłam rękaw bluzy.
- Jest
dokładnie 6:30
- CO?!
Szybko mamy pociąg 6:45.
- Jezu ,
biegnijmy - odpowiedziałam i szybko pobiegłyśmy na pociąg . Byłyśmy już na
peronie 4 , peronie z którego miał odjeżdżać nasz pociąg . Biegłyśmy do pociągu
i nagle usłyszałyśmy głos z głośników ,, Drodzy pasażerowie zaraz odjeżdża
pociąg do Poznania wszystkich pasażerów prosimy do pociągu'' . Kiedy to
usłyszłyśmy westchnęłyśmy. Myślałam że nie zdążymy. Podeszłyśmy do pociągu i
próbowałyśmy wejść , ale miałyśmy problem z walizką. Była za ciężka musiałyśmy
ją przecisnąć no ale się udało. Gdy już weszłyśmy sukałyśmy pustego przedziału.
Szłyśmy przez cały wagon , ale wszystkie przedziały były zajęte. W pierwszym
była pani z dzieckiem , w drugim małżeństwo, w trzecim kobieta w ciąży z mężem
, w czwartym starsi ludzie i kiedy doszłyśmy do przedziału piątego zobaczyłyśmy
że jest wolny.
Rozdział 1
Mam na imię
Victoria, mam niespełna 19lat. Mieszkam w Polsce. Niedawno skończyłam niemiecki
liceum. W te wakację wyprowadzam się do Londynu z moją najlepszą przyjaciółką
Alice i zaczynamy studia w Manchesterze. Alice jest wysoka ma jasne brązowe
włosy do ramion,zielone oczy i również była w niemieckim liceum. Bardzo z Alice
się cieszymy że jedziemy do Londynu, bo to było nasze marzenie! A no tak,
zapomniałam jeszcze dodać że uwielbiamy zespół One Direction, ale już koniec o
moim życiu zaczynajmy opowiadanie.
Wstałam bardzo wcześnie o godzinie 4:00,
bardzo zaspana poszłam do łazienki umyłam twarz i poszłam do kuchni. Zrobiłam
sobie szybko tosty, zjadłam je i zaraz po tym poszłam się ubrać. Wsunęłam na
siebie szare rurki, T-shirt z Amerykańską flagą , czarną bluzę. Pobiegłam do
łazienki uczesałam włosy w delikatnego warkocza na bok (zawsze sprawiało mi
czesanie kłopot ponieważ mam dłuuuugie blond włosy ) umyłam zęby i zrobiłam
sobie lekki makijaż. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam że już 5:14 , a miałam
się spotkać z Alice przy autobusie o godzinie 5:50 , a do autobusu mam 15 minut
drogi. No cóż pomyślałam , muszę się pospieszyć. Ubrałam szybko czarne
conversy, ubrałam fullcapa wzięłam moją wielką walizkę i wyszłam.
BOHATEROWIE
BOHATEROWIE :
Victoria Middleton (19l.)
Niall Horan (19l.)
Harry Styles (18l.)
Zayn Malik (19l.)
Louis Tomlinson (21 l.)
Alice Clarkson (19l.)
Jessica Bigle (18l.)
Kate Hudson (17l)
Liam Payne (19l.)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











